Bar(a)bara...blog powstał z potrzeby tworzenia, smakowania i poszukiwania uroków życia. Wszystko wysmaczone, obfotografowane i skonsumowane w mojej skromnej kuchni :-) Zaczynam mocno odkrywać cykliczność por roku, sezonowość (chcę być na nią przygotowana jak i na inspiracje, które znajdę w lokalnych marketach i targach. Stąd podział na SEZONY Stąd podział na INSPIRACJE z .... Stąd podział na inne funkcjonalne części życia, śniadanie, obiad, party, przekąski, kolacja ect. Również przyszedł czas na dietę :( :)! Niewiele z tego wyszło. No cóż kobieta zmienną jest.
Zbieram na miedziane garnki, większą powierzchnię blatów i nieograniczony dostęp do wina. (Kiedyś w tym miejscu było do wołowiny i wina. Zostało tylko do wina ... bo już nie mogę powiedzieć, że żyję w nieświadomości POWÓD KLIKNIJ TU i OBEJRZYJ DO KOŃCA Zdrowie i życie jest najważniejsze więc staram się o nie dbać pozwalając sobie jednak na psikuśnie przestępstwa. Na dzień dzisiejszy na pewno przeczytam etykietkę z listą składników:-)

Gotuję intuicyjnie i nie przejmuję jeśli coś pominę bo akurat nie mam pod ręką czy dodam w innej kolejności. Nie trzymam się ściśle przepisów. Sporo modyfikuję. Rzadko coś ważę czy odmierzam. Kuchnia to warsztat smaków, emocji, kolorów.

czwartek, 13 lutego 2014

Dzień ? smacznej diety. Rozgrzewająca zupka mocy! Grochówka w orientalnym smaku

Rozgrzewająca zupka mocy!
To chyba zasługa przypraw. Jakaś infekcja pokonała i mnie. 
Łatwo nie będzie bo waga stanęła a do tego kicham do wiwatu a groszek na indyjski dal się rozgotował!
To z pewnością nie jest powód do płaczu choć oczka łzami zachodzą. Czyżby ze szczęścia?
Zupka podgrzała klimat i po jednym dniu po infekcji nie ma śladu choć waga stoi w miejscu! Chyba ją wyrzucę! Tj wagę bo zupkę skonsumowałam. 

Groszek w połówkach  namoczony wcześniej ugotowałam w szybkowarze. 30 minut to stanowczo za długo! Wyglądało jak zupa tylko niedoprawiona a ja chciałam mieć smakowite ziarenka!
Na patelni rozgrzałam dwie łyżki masła klarowanego, dodałam "garam masala" (kto nie ma gotowej mieszanki to czeka go mielenie: kolendry, kuminu, ziela angielskiego, gałki muszkatołowej, pieprzu, kardamonu, goździków, kopru włoskiego i liści laurowych - stąd "garam masala" już nie taka straszna w polskiej kuchni) ok łyżeczki i ząbek posiekanego czosnku. Trochę soli i sucha papryczka chili. 
Jak się przyprawy połączyły (NIE przypaliły) :-) dodałam puszkę pomidorków bez skórki. Całość chwilę poddusiłam i połączyłam z "zupą z groszku"!  
Efekt był by super gdyby groszek choć trochę był nie rozgotowany. No nic następnym razem! Za to aromat nie spotykany w naszej kuchni i Egzotyczny smaczek. 
Temperaturka ciała wzrosła a infekcja przepadła!

Tym razem obeszło się bez paracetamolu :-)






Brak komentarzy: